...co trzyma mnie w jakimś stopniu przy życiu. Wszyscy (chyba) wiemy, że jestem cierpliwa, że jestem pierwszym naiwniakiem i frajerem świata, że i tak będę Cię lubić nawet jak sto razy każesz mi spadać. Ale nawet moje frajerstwo ma swoje granice. Kolejny weekend można zaliczyć do tych nienajbardziej udanych. Kurde, wciąż nie mogę się przyzwyczaić do idei 'prywatnych zapisków, które może czytać cały internet (tak, internet, haha)'. Chciałam tylko napisać, że doszłam do momentu, w którym nawet najbrzydsze wyzwiska nie robią już na mnie wrażenia, bo jak może dotknąć mnie oskarżenie o coś, czego nie zrobiłam, czego nawet w najgłębszych snach nigdy nie próbowałam zrobić? Jedyne co pozostało, to jakiś strach o to, co dalej przez najbliższe dni i mimo wszystko smutek i rozczarowanie, to nigdy nie jest łatwe tracić przyjaciół, ja zawsze zakładam, że przyjaciele są przecież na zawsze. Jest takie powiedzenie, że kto przestaje być przyjacielem, ten nigdy nim nie był. Sama nie wiem, w tym momencie chyba się z nim zgadzam. W sumie nie wiem. Tak czy siak to przykre tracić bliską osobę przez coś tak głupiego, tak bezsensownego, nieprawdziwego, coś co nigdy nie miało miejsca. To chyba jedyne emocje, które mi pozostały w tym momencie, po prostu smutek, szkoda. Ale nic na to nie poradzę, wiem, że nie zrobiłam nic złego, wręcz przeciwnie, starałam się najmocniej jak potrafię, żeby wszystko było ok. Chciałam dobrze, wyszło jak zwykle, he? Weekend nie był taki zły, dwa mikołajowe szoł z dziećmi zostały odwiedzone i było fajnie, dzieci bawiły się świetnie. Ale naprawdę cieszę się, że zaraz wracam do Was na chwilę, a potem zaczynam zupełnie nowy rozdział, nowa praca, nowe miejsce. Powinno obyć się bez zbędnych stresów, życie jest zbyt krótkie, żebym mogła pozwolić sobie na nawracające nerwobóle haha.
Także szykujcie gorzałkę, mości panowie, w piątek Warszawa zostanie zniszczona doszczętnie.
Pozdrawiam.
Także szykujcie gorzałkę, mości panowie, w piątek Warszawa zostanie zniszczona doszczętnie.
Pozdrawiam.
O Stara. Żebyś wiedziała. Ja chwilowo trwam w okresie wzgardy. Nie, żebym ja kimś gardziła.
OdpowiedzUsuńTakie życie! Niewesołe czasami.
OdpowiedzUsuńzrobiło się dziwnie.
OdpowiedzUsuńnei