czwartek, 3 listopada 2011

nie jestem smutna, tylko skomplikowana

No, dobrze, żeby nie było, że jestem smutna, że jestem w dupie, że nurkuję w szambie i zepsuł mi się akwalung, że (...), śpieszę donieść, że pomimo ciężkiego weekendu mam się dobrze, żyję, dzisiaj idę do kina obejrzeć Paranormal Activity 3 (wiecie, że uwielbiam horrory.. haha). Nadal walczę z formularzami dotyczącymi studiów, generalnie ostatnio mam doczynienia ze sporą ilością formularzy - ubezpieczenie, policja, konsulat, po prostu zabawa na cztery fajerki, wszyscy wiedzą, że jeszcze bardziej niż horrory uwielbiam papierkową robotę :)
Przez ostatnie kilka dni dużo było złych i gorszych myśli, ale szybko udało mi się je odpędzić, już prawie całkiem, bo przecież czasami są gorsze dni, ale gorsze dni tutaj chyba i tak są sto razy lepsze niż gorsze dni z cyklu najgorszych dni. 
Poza tym życie jakoś się toczy, zaskakująco szybko, już listopad, pogoda znów jest dziwna, ostatnio jest dość ciepło i słonecznie, za to ciemno robi się już o szóstej, co w sumie nie jest zaskoczeniem, ale jak co roku robi się smutno i chce się zostać pod kocem popijając herbatkę z sokiem malinowym (który swoją drogą sprawiłam sobie w polskim sklepie w Brukseli  i który konsumuję na specjalne okazje, których ostatnio przydarzyło się sporo, bo było trochę smutno).
 W przyszłym tygodniu dowiem się co z moim dowodem osobistym, wtedy będę mogła ewentualnie planować jakiekolwiek wizyty w Polsce, ale i tak myślę, że prędzej niż w przyszłym roku nie pojawię się. Natomiast nadal zapraszam do siebie, mam piękne duże łóżko oraz czas wolny w wybrane weekendy :)
Ucałowania, piękne dzieci moje! <3 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz