Dzisiaj pierwszy prawdziwy dzień nauki w nowym semestrze - czyli pierwsze zajęcia, które nie są poświęcone "czego będziemy się uczyć na tych lekcjach", tylko na których faktycznie się coś dzieje. Dzień nie zaczął się wspaniale (oczywiście, że się nie wyspałam i nie zrobiłam w związku z tym ćwiczenia, więc oddam je trochę z opóźnieniem, może nikt mnie nie zabije, wszyscy tutaj tak robią, więc powinni być przyzwyczajeni). ale okazał się być całkiem spoko. 5 godzin w szkole (OJEJKU JAK STRASZNIE DŁUGO) jakoś zleciało, zwłaszcza trzy godziny hiszpańskiego były przyjemne, spotkałam jakieś tam koleżanki, a nowa pani od zajęć z konwersacji jest bardzo fajoska (co jest przyjemną odmianą po beznadziejnej pani z pierwszego semestru). Wykład z psychologii przespałam, więc nie wiem, czy był ciekawy, a wykład z socjologii prowadził jakiś dziwny pan i gadał trochę dużo rzeczy, z którymi się nie zgadzam, więc było dość ciekawie. Jutro poznam nową nauczycielkę i grupę ćwiczeniową z filmu, ale znam tam jedną dziewczynę, więc już trochę raźniej. Załączam żart hiszpański, klik tutaj.
A jeśli chodzi o poprzednie dni to nic szczególnie ciekawego się nie działo, jakiś czas temu miała miejsce mała prywatka, Kristina zaprosiła koleżanki i było całkiem spoko, ale nadal nieszczególnie umiem się tutaj odnaleźć wśród większych grup ludzi. Generalnie staję się powoli odludkiem i staram się nie opuszczać mojej groty, kiedy nie muszę.
Poza tym rajaner zrobił mi niemiłą niespodziankę, ale zamieniłam ją w coś superhiper, ale nie powiem co, tak tylko się chwalę, żeby nie było, że zupełnie nic mi się w życiu nie udaje.
Na koniec macie jeszcze fotkę z prywatki, cieszcie się (tym razem towarzystwo nieco bardziej międzynarodowe od lewej Kristina, 3 Greków, ja, Magda też z Grecji, Kat z Anglii, Bułgarka i Francuzka).
A jeśli chodzi o poprzednie dni to nic szczególnie ciekawego się nie działo, jakiś czas temu miała miejsce mała prywatka, Kristina zaprosiła koleżanki i było całkiem spoko, ale nadal nieszczególnie umiem się tutaj odnaleźć wśród większych grup ludzi. Generalnie staję się powoli odludkiem i staram się nie opuszczać mojej groty, kiedy nie muszę.
Poza tym rajaner zrobił mi niemiłą niespodziankę, ale zamieniłam ją w coś superhiper, ale nie powiem co, tak tylko się chwalę, żeby nie było, że zupełnie nic mi się w życiu nie udaje.
Na koniec macie jeszcze fotkę z prywatki, cieszcie się (tym razem towarzystwo nieco bardziej międzynarodowe od lewej Kristina, 3 Greków, ja, Magda też z Grecji, Kat z Anglii, Bułgarka i Francuzka).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz