środa, 6 lutego 2013

ZMIANY

Co jest najlepsze na bycie nieszczęśliwym człowiekiem? Zmiany! Okazało się, że kierunek 'sociology & film and visual culture' nie bawi mnie aż tak, więc od dziś jestem studentką 'sociology & hispanic studies'. To strasznie fajne, że to było takie proste, mam nadzieję, że nie będę żałowała tego wyboru, teoretycznie będę jeszcze mogła wrócić na film, ale po wczorajszym wykładzie już zupełnie zwątpiłam w to, że kiedykolwiek te zajęcia mi się spodobają i postanowiłam się przepisać na hiszpański, tak żeby potem móc mieć z tego 'papierek' i 'tytuł', a przy okazji nie męczyć się z lekcjami, które mi się nie podobają. Teraz co prawda będę musiała chodzić na wykłady z 'cultural history of Spain' i pewnie też będę narzekać, ale raczej na pewno będą ciekawsze od kultury wizualnej haha. No i będę miała jedne zajęcia w piątki, ale to jest do przeżycia nadal.
Co poza tym? W sumie nic nowego się nie dzieje. Staram się zmieniać (j/w), planować, wyznaczać sobie cele, zajmować czymś kupę wolnego czasu, żeby nie zwariować i nie mieć zbyt dużo czasu na rozmyślania i tęsknoty. Próbuję walczyć z tym, że towarzystwo ludzi raczej mnie drażni niż bawi, wychodzić częściej z mojej groty, dziś pomimo braku zajęć byłam już na dworze, może wieczorem gdzieś pójdę, no i jakoś czas do kwietnia zleci, właściwie to do końca marca, potem to już same przyjemności, Szczepan będzie prał Kobalta w Pralce w Paryżu, a potem koszyczking i milion lat świetlnych na starych śmieciach. Po drodze mam nadzieję uda mi się odwiedzić Warszawę, a jak pieniędzy starczy to i inne miejsca, jak to ujął Maciek 'award tour' po Polsce :)
Na koniec fragment poradnika jak szybko i tanio poprawić sobie humor w beznadziejny wtorek:


PS Tak, w tle na pierwszym zdjęciu jest plakat z Dzwoneczkiem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz