Cześć i czołem,
siedzę sobie w bibliotece od ładnych kilku godzin, wcześniej zrobiłam dwa pranka i posprzątałam całą kuchnię i zjadłam obiadek i generalnie niedziela dniem pracującym, oddałam pierwszą pracę, krótkie pisemko na temat jaka jest różnica pomiędzy kinem, a filmem, niby wszystko fajnie, bo prace swoje postujemy na forum i każdy może, a właściwie powinien przeczytać prace innych dzieci z grupy ćwiczeniowej, bo potem będziemy o tym dyskutować, ale trochę jest to krępujące, no ale opublikowałam moje wypociny i czekam na zajęcia we wtorek rano. Zdążyłam się już też załamać dwiema dziewczynkami z mojej grupy, które zamiast odpowiedzieć na JEDNO z trzech zagadnień w 300-500 słowach odpowiedziały na wszystkie TRZY (łącznie 300-500 słów), czytanie poleceń ze zrozumieniem na studiach nie powinno boleć, a jednak ameby są wszędzie i nie ucieknie się. Pewnie nie powinnam tak mówić, bo pewnie moja pseudopoetycka praca zostanie wyśmiana gorzej niż źlezrozumiane polecenie, ale tego naprawdę się nie spodziewałam, że spotkam się z tego rodzaju głupotą i nieuważnością wcześniej niż za kilka lat, kiedy moje dziecko wróci ze szkoły podstawowej i opowie mi o tym, jak głupie są jego koleżanki i koledzy z klasy.
Mamy dzisiaj piękną pogodę, załączam zdjęcie, które przed chwilą zrobiłam, jest to widok z szóstego piętra biblioteki otwartej oficjalnie w poniedziałek przez Królową (jeśli ktoś jeszcze o tym nie słyszał) (!!!), blok po środku to mój tutejszy dom.
Wczoraj znów byliśmy w The Moorings, świetna zabawa, grały jakieś kapele, był nawet basista z nagim torsem, muzyka średnia, złe nagłośnienie, nic nie pasowało, wokalista narzekał, że ma rozstrojoną gitarę, ale przynajmniej oglądało się przyjemnie. W czwartek też byłam na mieście, co pewnie niektórzy zauważyli na fejsbuku, cydr robi straszne krzywdy ludziom, dlatego też mój współlokator nawet nie opuścił mieszkania, a my z koleżanką poszalałyśmy dość konkretnie, siniak z ręki (i to jeszcze w nieodpowiednim miejscu, co za wstyd!) już prawie zszedł, poczucie zażenowania blednie.
Chyba tyle njusów na tę niedzielę, pozdrawiam wszystkich bardzo bardzo i ponieważ użytkownik 'nei' przypomniał mi: wszystkiego najlepszego z okazji dnia chłopczyka, chłopczyki, buzi buzi.
siedzę sobie w bibliotece od ładnych kilku godzin, wcześniej zrobiłam dwa pranka i posprzątałam całą kuchnię i zjadłam obiadek i generalnie niedziela dniem pracującym, oddałam pierwszą pracę, krótkie pisemko na temat jaka jest różnica pomiędzy kinem, a filmem, niby wszystko fajnie, bo prace swoje postujemy na forum i każdy może, a właściwie powinien przeczytać prace innych dzieci z grupy ćwiczeniowej, bo potem będziemy o tym dyskutować, ale trochę jest to krępujące, no ale opublikowałam moje wypociny i czekam na zajęcia we wtorek rano. Zdążyłam się już też załamać dwiema dziewczynkami z mojej grupy, które zamiast odpowiedzieć na JEDNO z trzech zagadnień w 300-500 słowach odpowiedziały na wszystkie TRZY (łącznie 300-500 słów), czytanie poleceń ze zrozumieniem na studiach nie powinno boleć, a jednak ameby są wszędzie i nie ucieknie się. Pewnie nie powinnam tak mówić, bo pewnie moja pseudopoetycka praca zostanie wyśmiana gorzej niż źlezrozumiane polecenie, ale tego naprawdę się nie spodziewałam, że spotkam się z tego rodzaju głupotą i nieuważnością wcześniej niż za kilka lat, kiedy moje dziecko wróci ze szkoły podstawowej i opowie mi o tym, jak głupie są jego koleżanki i koledzy z klasy.
Mamy dzisiaj piękną pogodę, załączam zdjęcie, które przed chwilą zrobiłam, jest to widok z szóstego piętra biblioteki otwartej oficjalnie w poniedziałek przez Królową (jeśli ktoś jeszcze o tym nie słyszał) (!!!), blok po środku to mój tutejszy dom.
Wczoraj znów byliśmy w The Moorings, świetna zabawa, grały jakieś kapele, był nawet basista z nagim torsem, muzyka średnia, złe nagłośnienie, nic nie pasowało, wokalista narzekał, że ma rozstrojoną gitarę, ale przynajmniej oglądało się przyjemnie. W czwartek też byłam na mieście, co pewnie niektórzy zauważyli na fejsbuku, cydr robi straszne krzywdy ludziom, dlatego też mój współlokator nawet nie opuścił mieszkania, a my z koleżanką poszalałyśmy dość konkretnie, siniak z ręki (i to jeszcze w nieodpowiednim miejscu, co za wstyd!) już prawie zszedł, poczucie zażenowania blednie.
Chyba tyle njusów na tę niedzielę, pozdrawiam wszystkich bardzo bardzo i ponieważ użytkownik 'nei' przypomniał mi: wszystkiego najlepszego z okazji dnia chłopczyka, chłopczyki, buzi buzi.

DZIĘKUJĘ ZA ŻYCZENIA
OdpowiedzUsuńPOZDRAWIAM Z POLITECHNIKI OPOLSKIEJ
HUGH GRANT ZIEM ODZYSKANYCH
och, Bubi, zginęłąbyś beze mnie! :*
OdpowiedzUsuńzginęłabyś*
OdpowiedzUsuńnei, owszem :D
OdpowiedzUsuńtopolska oddaj mi pieniądze za 1997 co cie z więźnia wyciągnąłem
OdpowiedzUsuń