niedziela, 9 października 2011

cześć, blogasku

Olga zasugerowała, że powinnam założyć blogaska i opisywać co tam u mje na emigracji, jak się miewam, pierdu pierdu. Sama nje wje, czy to jest na tyle ciekawe by o tym pisać i czy będziecie chcieli to czytać, ale w sumie w chwilach takich jak ta, czyli niedzielnych popołudniach, kiedy pada deszcz, jest zimno i leżę w łóżku i tak nie mam nic lepszego do roboty, więc przynajmniej dla mnie będzie to jakaś rozrywka.  Zupełnie nie wiem, czy umiem pisać blogaska, ostatniego prowadziłam, gdy miałam 13 lat i głównym jego punktem było zdjęcie ukrzyżowanego Johnnyego Rottena.. 
Co u mnie? "Oto się jesień zaczęła i nie ma komu dać w mordę", a konkretniej mówiąc, tęsknię za Wami,  tęsknię za Komitetem, za towarzystwem do picia herbaty, za Hydrozagadką, za wspólnym oglądaniem filmów i za graniem w karty. Tęsknię za rozmowami do rana przy kanapkach i winie i za tańcami na stole. Tęsknię za Kielcami i Warszawą i Krakowem. Tęsknię za Waszymi uśmiechami i za Waszymi debilnymi żartami, za festiwalem kultury na Stokłosy i za festiwalem czerstwych żartów. Generalnie rzecz ujmując: jesienna nostalgia. Coraz więcej myślę o planie powrotu do Polski, co będziemy robić i jak będzie fajnie. Myślę, że luty będzie nasz! 

3 komentarze:

  1. luiza.9/10/11

    luiza będzie twoim stałym czytelnikiem, a w dłuższą rozmowę wda się jak tylko ogarnie uczelnię. pisz często żebyśmy czuli, że aktywnie uczestniczymy w twoim zacnym, kobaltowym życiu! całuję w czółko. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Spoko, pewnie nawet wieczorem napiszę coś więcej, bo jestem w nastroju na zamulanie przy komputerze (witaj piąty dniu migreny). Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
  3. będę czytać zawsze! kiedy wracasz? buziaki :*

    OdpowiedzUsuń