Najmilsi,
nie jestem już na emigracji, więc w sumie nie ma sensu pisać, ale zakomunikuję tylko, że wróciłam na trochę dłużej do Polski, mieszkam w Krakowie i szukam pracy (a może nawet już znalazłam, w sobotę mam szkolenie, ale jak zwykle wyczuwam jakąś lipę, za łatwo poszło!). Plany ze studiami zagranico nadal aktualne, Belgia się zesrała, tak to bywa, ale jestem, dążę, odpoczywam z wspaniałymi współlokatorkami w idealnym komunistycznym mieście, zaraz obok kościoła Arka (bardziej paskudnego chyba w życiu nie widziałam), no i jest generalnie w porządku. Nie będę się rozwodzić nad czarnymi dniami w tzw międzyczasie, teraz jest ślicznie, gramy w scrabble i państwa miasta, pijemy alkohol, słuchamy The Doors i jemy łososia norweskiego, ot zwyczajne życie dwudziesto(jedno)latek. Zabawa na 102. Znowu! :)
Buzi buzi (hej, szok pałki, ze ktoś tu jeszcze zagląda, ja nie zaglądałam!)
nie jestem już na emigracji, więc w sumie nie ma sensu pisać, ale zakomunikuję tylko, że wróciłam na trochę dłużej do Polski, mieszkam w Krakowie i szukam pracy (a może nawet już znalazłam, w sobotę mam szkolenie, ale jak zwykle wyczuwam jakąś lipę, za łatwo poszło!). Plany ze studiami zagranico nadal aktualne, Belgia się zesrała, tak to bywa, ale jestem, dążę, odpoczywam z wspaniałymi współlokatorkami w idealnym komunistycznym mieście, zaraz obok kościoła Arka (bardziej paskudnego chyba w życiu nie widziałam), no i jest generalnie w porządku. Nie będę się rozwodzić nad czarnymi dniami w tzw międzyczasie, teraz jest ślicznie, gramy w scrabble i państwa miasta, pijemy alkohol, słuchamy The Doors i jemy łososia norweskiego, ot zwyczajne życie dwudziesto(jedno)latek. Zabawa na 102. Znowu! :)
Buzi buzi (hej, szok pałki, ze ktoś tu jeszcze zagląda, ja nie zaglądałam!)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz